Indywidualna Kreatywność

Kiedy inwestujemy w swój talent, stajemy się inną osobą. Zaczynamy nowe życie, pojawiają się ludzie, których inaczej byśmy nie spotkali, i z kolei my wpływamy na ich życie.

Wyjątkowe zdolności niektórych ludzi można odkryć dopiero, gdy robią oni coś szczególnego. Przeprowadziłem kiedyś wywiad do mojej książki “The Element” z niejakim Bartem Connerem. Słyszeliście o nim? Mieszka w Norman (Oklahoma). Kiedy miał sześć lat odkrył, że potrafi chodzić na rękach równie dobrze, jak na nogach. Nie wiadomo, jak to odkrył, ale jednak. Potem stwierdził, że może chodzić na rękach po schodach. Znów nie wiemy, jak do tego doszedł. Nigdy mu się to za bardzo nie przydawało, ale był lubiany w towarzystwie. Zabierano go na kinderbale, rzucano nagle na podłogę… Kiedy urządzano przyjęcie w domu i rozmowa przestawała się kleić, ojciec mówił: “Bart, pokaż tę sztuczkę z rękami” i impreza znów się rozkręcała. Bart nie zastanawiał się dlaczego, ale jego matka owszem. Kiedy miał osiem lat, matka załatwiła mu zajęcia w miejscowym ośrodku gimnastycznym. Powiedział, że nigdy nie zapomni uczucia, którego doznał, gdy tam wchodził. Czuł się upojony. To było jak Disneyland, jak sklep z zabawkami. Były tam liny, drabinki, trampoliny, tory do skoków, maty. Mówił: “Nie mogłem w to uwierzyć, byłem pijany szczęściem”. Wy też tak się czujecie, wchodząc na salę gimnastyczną? Patrzę po was i stwierdzam, że chyba nie. Dla mnie sale gimnastyczne nie są upojne – ja raczej muszę się upić, żeby zbliżyć się do nich choćby na 50 metrów. Ale Bart był zachwycony i chodził tam codziennie. Dziesięć lat później wkroczył na matę na olimpiadzie w Montrealu jako członek gimnastycznej reprezentacji USA. Z biegiem lat został najbardziej utytułowanym gimnastykiem w historii USA. Obecnie mieszka w Norman (Oklahoma), jest żonaty z Nadią Comaneci, bardzo wybitną gimnastyczką, mają cudownego synka, o imieniu Dynam, po Bobie Dylanie. Czemu nie dali mu na imię Bob? Nie wiadomo. Tak to jest, jak się żyje do góry nogami. Bart i Nadia mają własną szkołę gimnastyczną, gdzie uczą setki dzieci, oboje udzielają się przy olimpiadach specjalnych i pomagają odkryć zdolności gimnastyczne tysiącom ludzi o specjalnych potrzebach. Taki był talent Barta. Nie był on jedyny, ale czynił go wyjątkowym. Bart to świetny facet, ale przecież jego matka mogła powiedzieć: “Bart, przestań już z tymi rękami. Wszystko fajnie, ale koniec żartów. Zajmij się tym, co masz robić. Masz osiem lat, dorośnij i stój jak człowiek!”. Ale nie powiedziała tak. Dała mu zachętę. Ale i tak nie mogła przewidzieć jego przyszłego życia. Bo nie da się tego zrobić. Raczej nie myślała: “Aha, Bart chodzi na rękach, w Rumunii mieszka taka dziewczynka, a ja mam płytę Boba Dylana. Wszystko wyśmienicie pasuje. Kiedy inwestujemy w swój talent, stajemy się inną osobą. Zaczynamy nowe życie, pojawiają się ludzie, których inaczej byśmy nie spotkali, i z kolei my wpływamy na ich życie. To takie cykl kreatywności. w którym wzajemnie stymulujemy się do pracy, i uczymy się się odkrywać możliwości, jakie daje nam życie.

Tekst w kategorii: Sir Ken Robinson, Wideo.