Ken Robinson: “Przy kreatywności nie chcesz systemu kastowego”

Uznany ekspert w dziedzinie edukacji Sir Ken Robinson rozmawia z Kate Magee o kulturach kreatywnych i stanie edukacji.

Kiedy Gillian Lynne miała osiem lat, nauczyciele stwierdzili, że może mieć zaburzenia w uczeniu się, ponieważ nie potrafi siedzieć w miejscu. Jej matka zabrała ją do psychologa. Podczas spotkania specjalista poprosił kobietę o rozmowę w cztery oczy, a opuszczając pomieszczenie, w którym znajdowała się Gillian, pozostawił włączone radio.

Dorośli obserwowali zza szyby Lynne, gdy ta zaczęła się poruszać w rytm muzyki. Psycholog zwrócił się do matki, mówiąc: “Pani córka nie jest chora. Jest tancerką. Proszę posłać ją do szkoły tańca”. Zrobiła to, a Lynne rozkwitła.

Lynne została profesjonalną baletnicą, choreografem oraz reżyserem, opracowała choreografię m.in. do musicalu “Koty” oraz “Upiór w operze”. W 2014 roku została uhonorowana tytułem szlacheckim za zasługi w dziedzinie tańca oraz teatru.

Jednak ktoś mógł zdiagnozować u niej ADHD i przepisać jej leki.

Tę historię opowiedział Ken Robinson podczas swojego przemówienia TED zatytułowanego “Czy szkoły zabijają kreatywność?”, które wygłosił w 2006 roku. Z niesamowitą siłą zobrazował swoje przekonania co do tego, że szkoły na całym świecie posługują się zbyt wąską definicją inteligencji, a co gorsza, mając obsesję na punkcie testów, rzeczywiście oduczają dzieci bycia twórczymi.

Szkoła opiera się na konformizmie, który jest sprzeczny z zasadami panującymi w szybko zmieniającym się świecie, w którym elastyczność, ciekawość i kreatywność są dziś ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Rozwijanie tych cech w przyszłych pokoleniach jest coraz ważniejsze dla rosnącego sektora branż twórczych, których funkcjonowanie opiera się na stałym przepływie ludzi myślących różnorodnie, którzy mogą kreatywnie rozwiązywać problemy biznesowe.

Przemówienie Robinsona, wygłoszone z dowcipem i urokiem, wywołało lawinę. Minęła dekada, a ono nadal jest najpopularniejszym wykładem TED wszechczasów – liczba wyświetleń przekroczyła 40 milionów. Łącznie z jego późniejszymi przemówieniami osiągnęło 60 milionów odsłon (bez żadnych płatnych reklam).

Ken, żartując, kwituje tę sytuację stwierdzeniem: “Nie zostałem wynaleziony przez TED”. Robinson spędził w edukacji ponad 40 lat, w 1998 roku przygotowywał dla brytyjskiego rządu raport dotyczący kreatywności w systemie edukacji i gospodarce, w 2003 roku otrzymał tytuł szlachecki za zasługi w dziedzinie sztuki.

Dziś uczestniczy w kampanii “na zewnątrz w słońcu”. Jest przewodniczącym międzynarodowego zespołu doradczego w kampanii „Wolna dzieci” Persil, która promuje znaczenie zabawy dzieci na świeżym powietrzu, we współpracy z Unileverem, agencją PR Edelman oraz sklepem kreatywnym MullenLowe. Badania wykazały, że wiele dzieci spędza mniej niż godzinę dziennie na zewnątrz, czyli mniej niż osadzony w amerykańskim więzieniu  o zaostrzonym rygorze.

Cel kampanii jest zgodny z poglądem Robinsona, iż konieczne jest zdefiniowanie na nowo priorytetów edukacji publicznej, aby podchodziła ona do kształcenia dzieci w sposób bardziej całościowy.

“Jesteśmy istotami ludzkimi, które żyją w ciałach. To spostrzeżenie wydaje się oczywiste, ale jeśli wykonujemy ćwiczenia regularnie, odpowiednio jemy i śpimy, nasze poczucie witalności i osiągnięć naturalnie się wzmacnia”, mówi Robinson.

Jeśli dzieci całymi dniami siedzą przy biurkach, robiąc to, co można by porównać do kiepskiej pracy biurowej, nie dziw się ich frustracją ani tym, że nie osiągają zbyt wiele oraz nie czują się najlepiej z samym sobą.

Twierdzi, że edukacja nie może opierać się wyłącznie na przekazywaniu wiedzy dotyczącej faktów. Mówiąc w dużym skrócie, powinna obejmować poznanie kultury, nauki społeczne oraz uczyć empatii i współczucia. Celem nie powinno być kreowanie kompetentnych pracowników, a pełnowartościowych indywidualności.

“Nie stawiam na teorię – wiem, jak to działa. Jeśli masz dynamiczne podejście do nauczania i uczenia się, jeśli popierasz działania interdyscyplinarne, jeśli zadajesz dzieciom kreatywne pytania, które pozwalają im coś odkryć, jeśli potrafisz ich  zainteresować, pielęgnujesz ich wyobraźnię, stają się coraz bardziej zaangażowani i podekscytowani uczeniem się, a poziom ich osiągnięć wzrasta”, wyjaśnia Robinson. “To proces typowy dla ludzi, a nie maszyn”. Te uwagi dotyczą zarówno przedmiotów ścisłych, jak i artystycznych.

W Wielkiej Brytanii przedmioty artystyczne stają się zagrożone. W ostatnim czasie podniósł się gorzki lament w związku z wprowadzeniem English Baccalaureate – systemu mierzenia wyników szkół, które zostają nagrodzone, jeśli uczeń osiąga ocenę powyżej dopuszczającej z języka angielskiego, matematyki, historii lub geografii, przedmiotów ścisłych oraz języka obcego. System wprowadzono w 2010 roku, ale od 2015 stał się obowiązkowy dla wszystkich uczniów.

Lęk wynika z tego, że szkoły skupiają się na ocenianiu, dysponują ograniczonymi środkami, a przedmioty artystyczne mogą zostać wykluczone. Petycja podpisana przez ponad sto tysięcy osób popierających wprowadzenie przedmiotów artystycznych do systemu English Baccalaureate  wywołała debatę parlamentarną.

Rząd twierdzi, że nie dostrzega negatywnego wpływu systemu na przedmioty artystyczne, jednak artykuł opublikowany w portalu “ArtsProfessional” mówi o zmniejszającej się liczbie uczniów zdających przedmioty artystyczne na egzaminach kończących szkołę średnią. Design i technologia cierpią najbardziej.

Chodzi nie tylko o to, że sztuka dociera do części osób, do których nie trafiają inne przedmioty, a więc danie do niej dostępu wszystkim uczniom zapobiega sytuacji, w której sztuka staje się tylko hobby dla bogatych.

Ważnie jest także to, iż debata pojawia się w momencie, kiedy przemysł kreatywny jest jednym z rozwijających się sektorów brytyjskiej gospodarki.

Sir John Hegarty, założyciel Bartle Bogle Hegarty, mówi: „Jeśli spojrzymy na liczbę osób, które uczęszczały do szkoły artystycznej, to jest to niesamowite – aż po Sir Jamesa Dysona. W atmosferze wymagającej myślenia zrodziła się fantastyczna branża”. Dodaje: „Jeśli nasza przyszłość to kreatywne myślenie, z pewnością powinniśmy uczyć go w szkołach”.

Istnieje szereg inicjatyw, które pomagają zabezpieczyć przyszłe talenty. Zadaniem jest wyjaśnienie rządowi roli kreatywności w systemie edukacji.

Robinson mówi: “Jak na ironię naciski na standaryzację edukacji często wywierają politycy, tłumacząc to rzekomym interesem gospodarki. Jednak gdy rozmawiasz o tym z kimś ze świata biznesu, och zdanie jest zupełnie inne”.

“Przedsiębiorcy chcą ludzi, którzy potrafią myśleć inaczej, pracować w zespołach, współpracować, komunikować się i szybko reagować na zmiany. Cóż, trudno o którąś z tych cech, skoro wspiera się system szkolnictwa oparty na testowaniu i standaryzacji”.

Oczywiście oczekuje się, że wszystkie dzieci będą uczone i wykształcone w podobny sposób, z równym dostępem do wiedzy, niezależnie od tła, pochodzenia. Jednak jak zawsze problem pojawia w praktyce.

Skupiasz się na tym, co mierzysz. I o wiele łatwiej jest sprawdzić znajomość faktów  niż ocenić tzw. kompetencje miękkie, takie jak inteligencja emocjonalna, elastyczność lub twórcze myślenie. Oznacza to również, że tak naprawdę nie zachęca się szkół do bardziej zindywidualizowanego nauczania i rzeczywistej koncentracji  na dziecku.

Kultura egzaminowania ma wielu beneficjentów. Jednym z nich jest komisja egzaminacyjna. Innym polityk. Jak mówi Robinson: „kadencje polityczne są bardzo krótkie, a wybrani politycy chcą szybko zobaczyć wyniki i mieć dane, które mogą wykorzystać podczas następnych wyborów. Jeśli mogą wskazywać na poprawę w niektórych obszarach i stwierdzić: >Spójrz, wzrosło o pięć procent< – to wygląda jak postęp. Niestety nie jest skuteczne”.

Lekcja dla firm

Prawo niezamierzonych konsekwencji to lekcja, na którą powinny zwrócić uwagę firmy. Jeśli chcesz kultury kreatywności, musisz aktywnie patrzeć na bariery, które stwarzasz – świadomie lub nie – i pozbyć się ich, a także aktywnie wspierać procesy twórcze.

Robinson, autor wielu książek, w tym “Obliczy umysłu”, “Uchwycić Żywioł” oraz “Kreatywnych szkół”, mówi: “Coś o czym staram się mówić od dłuższego czasu, to kreatywność pojmowana w kontekście działania. Na przykład: w edukacji już dawno uznaliśmy za ważne wspieranie umiejętności czytania i pisania. Nie zostawiamy książek samych sobie, z nadzieją, że ktoś się nimi zainteresuje i pojmie, jak je czytać. Uczymy ludzi, jak to robić. Według mnie między tym a kreatywnością istnieje wyraźna analogia. Jeżeli podejście do kreatywności będzie polegało wyłącznie na myśleniu o niej i zostawieniu jej samej sobie, możesz być pewien, że nie będziesz wiedział, jak ją wspierać”.

Ken Robinson przekonuje, że organizacje powinny stawić czoła błędnym przekonaniom: że niektórzy ludzie są od urodzenia kreatywni, a inni nie, oraz że zdolności twórcze nie mogą być rozwijane. Nie twierdzi on, że każdy ma takie same zdolności we wszystkich dziedzinach, ale z pewnością każdy może je rozwijać.

Robinson określa kreatywność jako „proces posiadania oryginalnych pomysłów, które mają wartość”. Różni się ona od wyobraźni, która jest zdolnością “przywoływania” rzeczy, które nie są obecne w zmysłach. „Pojmuję kreatywność jako zmuszenie wyobraźni do działania. To coś w rodzaju organu wykonawczego wyobraźni. Możesz być pomysłowy przez cały dzień i niczego nie zrobić. Bycie kreatywnym oznacza, że coś robisz”, mówi.

Kolonizacja kreatywności

Jeśli organizacje chcą zwiększyć swoje zasoby kreatywne, muszą zrozumieć proces twórczy i dać ludziom dostęp do niego. Robinson mówi: „Jest mnóstwo ludzi, którzy nie umieją czytać, bo nigdy ich tego nie nauczono. To nie znaczy, że są do tego niezdolni – po prostu nie wiedzą, jak to zrobić”.

Heineken udowodnił to podejście dwa lata temu, kiedy wprowadził formalny program, który umożliwił pracownikom wspólne dzielenie się tematami wokół kreatywności, sposób ich pomiaru oraz dobrych praktyk w tym zakresie. Marka zyskała miano “Kreatywny Marketer 2015”.

Robinson uważa również, że kreatywność powinna podlegać demokratyzacji. Nie zgadza się popularną konwencją, według której określa się pewnych ludzi – czy działy – jako twórcze: „To sprawia, że kreatywność staje się zastrzeżona. Wolę po prostu powiedzieć, co tak naprawdę robią ludzie. Jeśli są projektantami kampanii reklamowych, tak ich nazywaj. Obecne podejście implikuje, że jedne obszary są kreatywne, a inne nie. Ludzie zostają określani przez opis stanowiska pracy”.

Organizacje muszą elastycznie podchodzić do tego, skąd pochodzą pomysły. Robinson podkreśla, że firmy mogą się przekształcać dzięki pomysłom pochodzącym z innych działów. Podaje przykład agencji projektowej, z którą pracował w Nowym Jorku, w której pracownicy mieli nawzajem poznać swoje role. Oprócz lepszego zrozumienia różnych stanowisk pracy, stworzono wewnętrzny rynek talentów, co doprowadziło do kilku zmian: „Nie powinieneś stwarzać sytuacji, w których powstaje system kastowy – gdzie twórcy uważani są za jakąś szczególną grupę. To co robią, nadaje firmie niezwykłości, ale przecież zależy to również od każdego, kto wykonuje swoją pracę.

Podejmowanie ryzyka

Organizacje, które chcą wspierać innowacje (według Robinsona to te, które wdrażają dobre pomysły w praktyce), muszą być przygotowane na niepowodzenie i podejmowanie ryzyka.

Kiedy Robinson zapytał swojego przyjaciela, który zdobył Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii, ile spośród jego eksperymentów zakończyło się niepowodzeniem, odpowiedź brzmiała: „Około 90% z nich”.

Ale przyjaciel powiedział, że “niepowodzenie” nie jest odpowiednim słowem, ponieważ pracując nad nowymi pomysłami, odkrywasz to, co nie działa. Robinson twierdzi: „Miał rację, jeśli nie jesteś przygotowany na ryzyko, nie oczekuj innowacji”.

I to nie tylko słowa – to trzeba przekuć w czyn. „Jeśli dominująca kultura każe Cię formalnie lub nieformalnie za odstępstwo od normy, szybko zrozumiesz, że lepiej się nie wychylać’, mówi Robinson.

Na poziomie osobistym uważa, że możliwe jest rozwijanie zdolności twórczych jednostki. Jeśli chcesz mieć pomysły, „zrozum, że świeże pomysły mają swoje korzenie w płodnej wyobraźni. Więc  zrób coś nowego. Ożywiaj swój umysł. Zasilaj swoją przechowalnię pomysłów.  Otwórz swój umysł na nowe możliwości i doświadczenia”.

Czy istnieje lepszy sposób na otwarcie umysłu, niż zacząć działać?

Źródło: http://www.campaignlive.co.uk/article/ken-robinson-you-dont-want-caste-system-creativity/1403876#

Tekst w Czytaj and tagged , , , .