Uchwycony w Żywiole – Patrick the Pan

DROGA

To nie jest tak, że pewnego dnia obudziłem się i powiedziałem: „Ok, założę zespół”. Długo borykałem się z problemem prokrastynacji, czyli po prostu zwlekania. Było coś, co chciałem zrobić najbardziej na świecie, ale nie potrafiłem zebrać się w sobie, żeby to uskutecznić. To jest dziwne. Psychologia powinna się tym zainteresować, chyba że już to zrobiła. Przez jakieś 5 lub 6 lat tak sobie powtarzałem, że zaraz się za to wezmę, no i trochę życia mi przez to minęło.

W momencie, gdy w październiku 2012 straciłem pracę, stwierdziłem, że chyba to jest TEN moment. Pomyślałem: „Czemu by nie spróbować?”. Miałem trochę oszczędności, za które mogłem przez parę miesięcy nie pracować, miałem dużo czasu, dobre warunki. Tak jakby w tym samym czasie zdobyłem trochę wiedzy o tym, jak to zrobić technicznie, żeby nagrać płytę i żeby brzmiała ona dobrze. No i spróbowałem. Zamknąłem się na dwa miesiące w domu, nagrałem płytę, ale to nie było tak, że nagrałem płytę i od razu zacząłem koncertować czy udzielać wywiadów. Po zakończeniu nie wierzyłem już w materiał. Nigdy nie zamierzałem w to wierzyć. Zrobiłem coś dla siebie, bardzo egoistycznie, bo musiałem to zrobić. To jest takie wyjęcie sobie drzazgi. Nikt nie wyjmuje sobie drzazgi dla kogoś, co nie? To, co się teraz dzieje, to, że jestem zapraszany do miejsc, w których ja kiedyś byłem widzem, czy występuję na festiwalu, na który jeździłem, czy wszystkie te miłe „fanty”, które los mi teraz sprawia, to są miłe niespodzianki, których absolutnie się nie spodziewałem. Także to jest chyba przepis: „Niczego nie oczekiwać, a wtedy nawet najmniejszy podarunek będzie prawdziwym prezentem”.

Dalej nie traktuję tego poważnie, jest to forma rozrywki, ale przy okazji spełniam swoje marzenie – połączyłem dwie rzeczy w jedną.

LUDZIE

Niewiele osób wiedziało, że chcę coś takiego zrobić, to byli tylko najbliżsi i oni czasem pytali: „ Jak tam płyta?”, ale często było to pytanie na zasadzie „Co tam? Jak tam płyta?”. Chyba oni sami nie do końca wierzyli, że może mi się udać. Taką rzeczą, która popychała mnie do działania były sukcesy jakichś mniejszych zespołów, które śledzę. Obserwując takie sukcesiki jeszcze młodych polskich zespołów człowiek z jednej strony dostaje właśnie takiego kopa: „Wstań, zrób coś”, ale z drugiej strony pojawia się też taka negatywna zazdrość, zawiść. Widzisz, że ktoś inny ma coś, o czym Ty marzysz – to nie jest miłe, ale jest z drugiej strony mobilizujące.

KREATYWNOŚĆ

Jest to umiejętność zrobienia czegoś inaczej niż każdy by myślał, że tak to się zrobi. Jest to takie pójście pod prąd. To jest to „coś”, co mówi Ci serce, a nie rozum.

RADA

Po prostu „ruszyć dupę”. Tak, to jest moja rada. Wziąć się do roboty, a nie powtarzać, że się to zrobi zaraz, bo mi tak minęło 6 lat. I to jest moja rada: „Wziąć się do pracy i nie zastanawiać się nad tym, co z tego będzie – po prostu zrobić to, co się chce w życiu najbardziej”.

 

A poniżej znajdziecie utwór Patricka „Bubbles” z teledyskiem. Miłego słuchania

Tekst w kategorii: Uchwyceni w żywiole.