Uchwycony w Żywiole – Maszynownia

DROGA

Nie wiedziałam od dziecka, czym chcę się zajmować. Moi rodzice mieli firmę odzieżową, a dziadek był krawcem, więc można powiedzieć, że był to dla mnie pewnego rodzaju korzeń. Zanim zaczęłam szyć, zajmowałam się rękodziełem ludowym. Zawsze przerabiałam sobie ubrania, kombinowałam przy nich, aż w końcu stwierdziłam, że chciałabym szyć. Zaczęłam to robić i zajmuję się tym już od 5. lat. Moja pasja to większość mojego życia. Bo to także sposób, w jaki na siebie zarabiam.

MOMENT PRZEŁOMU

W moim przypadku nie było konkretnego przełomu. Studiowałam antropologię, a szycie było moją pasją. Obie ścieżki były dla mnie bardzo ważne i w pewnym momencie musiałam między nimi wybrać, bo nie byłam w stanie ich pogodzić. Ale ostatecznie to było „płynne” przejście. Zaczęłam po prostu szyć torby; ktoś poprosił mnie o przerobienie jakiejś rzeczy, ktoś inny o to, żebym coś dla niego uszyła i w ten sposób, od jednej rzeczy do drugiej, wszystko się zaczęło.

KREATYWNOŚĆ

Moim zdaniem każdy jest kreatywny i tak naprawdę każdy jest artystą. Wszystko sprowadza się tylko do tego, w jaki sposób ktoś tą kreatywność wykorzystuje i czy w ogóle z niej korzysta. Kreatywność to coś, co ubarwia i ułatwia życie.

RADA

Myślę, że trzeba poszukiwać swojej pasji. Nie można się bać. Z własnego doświadczenia wiem, że nic nie wychodzi od razu „super-fajnie”. Tylko małymi kroczkami, dłubaniem i drążeniem można dojść do celu i osiągnąć ten etap, w którym jest się zadowolonym z tego, co się robi i rzeczywiście czerpie się z tego radość i satysfakcję. 

Tekst w kategorii: Uchwyceni w żywiole.