Uchwycony w Żywiole – UNDESIGN

Wykonywałem sporo różnych zajęć – jak pewnie wiele osób z mojego pokolenia. Skończyłem podyplomową szkołę dziennikarską, ale też miałem przygodę z Akademią Sztuk Pięknych. Byłem dziennikarzem w radiu, potem w telewizji, teraz jestem realizatorem dźwięku, ale przede wszystkim prowadzę pracownię oświetleniową. Projektuję i ręcznie wykonuję lampy. Wprawdzie na bieżąco obserwuję designerskie nowości, ale odkąd mam psa i spędzam sporo czasu w tzw. outdoorze, głównym źródłem inspiracji dla moich projektów stała się sama natura. Światło rozproszone w koronach leśnych drzew albo ostatnie promienie zachodzącego słońca zamknięte w gotowej, użytecznej lampie. Taki projekt, nawet zaskakując formą, odwołuje się do doświadczeń, które wszyscy dzielimy. Zdarza mi się też pracować w środowisku biegunowo odległym od naturalnego. Czasem w wielkich industrialnych halach wykorzystuję swoje umiejętności pracując przy oświetlaniu stoisk na dużych europejskich targach motoryzacyjnych: w Paryżu, Genewie czy Frankfurcie. Praca jest techniczna, ale bardzo dużo się przy niej uczę i później wykorzystuję tę wiedzę w moich lampach.

DROGA

Kiedy zaczęła się moja pasja? To było bardzo dawno, bo nie jestem już takim młodym człowiekiem. Mam 37 lat. Zaczęło się od tego, że potrzebowałem po prostu naprawić jakąś lampę. Kiedy ją naprawiłem, wyszło z niej zupełnie coś innego. Stanęła w miejscu, przez które przechodziło sporo osób i nagle ludzie zaczęli ją zauważać. Zagadywali: „Hej, co Ty z tym zrobiłeś? To jest świetne! Chłopie, mógłbyś robić takie rzeczy”. To był pierwszy moment, w którym przez moją głowę przeszła myśl: „O, ciekawe. Nigdy o tym nie myślałem. Mam jakiś zawód, pomysł na życie, ale to jest na tyle intrygujące, że można by spróbować zrobić jeszcze jedną”. I zacząłem kombinować: „a może tak, albo w drugą stronę, może inne światło…” Zaczęło się od takich drobnych historii i z jakiegoś powodu, którego do końca nie rozumiem – może sprawiło to moje wyczucie tej dziedziny – bardzo szybko ludzie zwrócili na to uwagę. Pojawiły się kolejne lampy, klienci, wystawy i publikacje w prasie. I tak minęło już 10 lat.

KREATYWNOŚĆ

Dla mnie bycie kreatywnym oznacza wrażliwość i niepokój, a przede wszystkim potrzebę poszukiwania rozwiązań. Sztuką jest zaufać własnej wrażliwości, wychwycić ulotną ideę, którą w sobie nosisz. Posłużyć się własnym, indywidualnym językiem. Jeżeli się nie zawahasz, to jesteś kreatywny.

RADA

W ramach porady dla osób, które chcą tworzyć, tylko mała uwaga. Jeżeli jesteś niezależnym twórcą, to czasami trudno będzie ci zachować pewność siebie. W moim przypadku poskutkowało to kilkuletnią przerwą w projektowaniu i pójściem do kolejnej pracy. Dlatego z projektami trzeba wychodzić do ludzi – pokazywać, rozmawiać, otwierać się. Ostateczna decyzja jest zawsze Twoja, ale stała recenzja jest ważna, daje napęd do pracy. Trzeba napierać, napierać… aż będziesz zadowolony. Chętnie pracuję nad projektem z klientami, przy czym szczęśliwie mam różne źródła dochodu, więc w przypadku lamp nie muszę iść na kompromis za wszelką cenę. Dopiero ta niezależność pozwoliła mi dojść do etapu, gdzie jest tylko przyjemność tworzenia i dążenie do najwyższej „poprzeczki”.

Tekst w kategorii: Uchwyceni w żywiole.